niedziela, 29 stycznia 2012
Słowo na niedzielę

Krótko: jest nowa inicjatywa. Otwarta. Obserwujmy.

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Murzyn sobie ubzdurał

Tak dokładnie, to Murzyn Diouf ubzdurał sobie, że słowo "Murzyn" jest obraźliwe. Głupiutki ten Murzyn, przecież nasze określenia rasowe są całkiem neutralne. No, ale co zrobić, cham się uprze i wie lepiej, że to słowo go obraża. A przecież jak może wiedzieć, skoro przyjechał se z tej swojej Afryki, albo z innego Mozambiku, gdzie chuj nie dotarł nawet i nie ma żadnego pojęcia o naszej pięknej polskiej, tolerancyjnej mowie. To że jeden Murzyn ma fobie i jakieś kompleksy to nie znaczy przecież, żeby nam przybłęda jakiś dyktował jak mamy mówić. W końcu to my wiemy najlepiej co kogo obraża. I w ogóle jak mamy niby mówić? No jak zza oceanu przyjechał to jeszcze w miarę wiadomo Afroamerykanin, ale jak z Afryki to jak? Afro-afrykanin? No bo przecież nie można Afrykanin po prostu, bo są też biali Afrykanie i jak to ich tak z Murzynami do jednego worka.

Straszne rzeczy. Podobnie dwóch moich znajomych bardzo się oburzyło, kiedy przypieprzyłem się, że mówią "sodomici" zamiast po ludzku "geje". No jak to tak, skąd wiesz, że ich to obraża, masz jakieś badania? Przecież to jest słowo używane od tysiącleci i wcale nie jest obraźliwe.

Słowo "buc" na określenie zawodników, którzy wiedzą lepiej co kogo obraża też jest używane od tysiącleci. Niech sobie buc Kucharczyk zapisze, żeby potem się nie próbował obrażać.

niedziela, 22 stycznia 2012
sobota, 17 grudnia 2011
Buce gonna buc

bitch, please

Dokumentacji bucerni odcinek kolejny. I pewnie nieostatni. Stay tuned.

piątek, 16 grudnia 2011
Nowa lewica i stare mity

o tej lewicy, oczywiście. Nie mam za bardzo weny ani czasu, żeby skomentować, ale takie perełki warto zachowywać dla potomnych.

sobota, 29 października 2011
Bardzo ważny głos w dyskusji*

a.k.a. rzyg modry.

Mówimy o prawie do macierzyństwa, z tym, że prawo do macierzyństwa nie może oznaczać prawa do decydowania, czy kobieta urodzi w momencie, kiedy już jest matką, bo dziecko już jest. Bezsporne jest przecież, że dziecko poczęte jest człowiekiem. Co do tej kwestii mamy już chyba dyskusję za sobą.

No tak, wy macie dyskusję za sobą. W ogóle nie wiem, czy macie jakąkolwiek dyskusję na jakikolwiek temat przed sobą, przecież o wszystkim buk zdecydował tworząc świat, nie ma nad czym dyskutować. Proponuję również uznać za bezsporne, że ludźmi są też dzieci niepoczęte. Dzieci Schrödingera. A swoją drogą, cóż za piękna konstrukcja: "prawo do macierzyństwa nie może oznaczać prawa do decydowania, czy kobieta urodzi w momencie, kiedy już jest matką, bo dziecko już jest".

Ma Pan rację, że tutaj powstaje problem, czy na przykład ojcu przysługuje prawo do obrony…

…którego przecież nikt nie pyta o zdanie…

– Tak, ojca się zupełnie pomija.

Już widzę scenę, lęgnącą się w głowach Zolla i jego rozmówcy - ojciec, którego nikt o zdanie nie zapytał wbiega do kliniki aborcyjnej, roztrąca pielęgniarki próbujące go powstrzymać, wyważa drzwi do gabinetu i serią z karabinu ścina lekarza, który już-już pochylał się z aborcyjnym odkurzaczem, aby zamordować jego dziecko. A potem związuje matkę (Matkę! Nie żadną kobietę, tylko Matkę!) i wtrąca do lochu do czasu porodu, żeby przypadkiem nie przyszło jej do głowy próbować jeszcze raz. Urocze.

Ustawa powinna wyraźnie podkreślić, że chodzi o sytuację, gdy zagrożenie dotyczy pewnego elementu istotnego dla zdrowia matki, łączącego się też przecież często z zagrożeniem życia. Pojawia się wtedy dramatyczny wybór. Ta matka może mieć jeszcze inne dzieci.

Och, bo jeśli nie będzie miała innych dzieci, to po co jeszcze miałaby żyć?

Chyba boli, że kadencja się już skończyła i nie można się powpierdalać ludziom w życie.

 

* pod takim hasłem zalinkował ten wywiad jeden ziom na fejsbuchu. Kilka chwil wcześniej zamieścił takiego posta:

Nie wiem, czy sam wymyślił, ale urocze.

sobota, 15 października 2011
Behemot polityczny

Kiedy dawno temu, gdzieś na początku liceum, słuchałem sobie Sataniki, nawet przez myśl mi nie przeszło, że za nieco ponad dziesięć lat, kwestia Behemota stanie się kwestią polityczną.

Wtedy, w dawnych czasach niechybnie oburzyłbym się prosto z głębi bieda-undergroundowego serca, gdybym dowiedział się, że Nergal stanie się regularnym, ogólnopolskim celebrytą. Z drugiej strony, rozdziawił bym gębę ze zdziwienia, gdyby mi ktoś powiedział, że problem obecności w sferze publicznej kapeli deathmetalowej stanie się (w skrócie i uproszczeniu, a dodatkowo z patosem) przyczyną bitwy o świeckość państwa.

Dzisiaj się nie dziwię, ani nie oburzam. Zamiast tego łapię wkurw i hejt. Bo widać, że chuje się radykalizują. Dziwnym nie jest, bo już wcześniej pojawiały się oskarżenia o promocję satanizmu w OdNowie, ale do tej pory to były lokalne przepychanki przeciwników Maurycego, związane z wyborami. Teraz mamy info na frondzie i list do rektora pełny tak gównianych argumentów, że śmiech mógłby ogarnąć, gdyby nie to, że takich listów pewnie się jeszcze przez najbliższe lata naczytamy do wyrzygu.

Behemota już nie słucham, na koncerty metalowe nie chadzam, ale tym razem zrobię wyjątek. Pójdę, będę wrzeszczał satanistyczne teksty i wznosił rękę w satanistycznym pozdrowieniu, bo trzeba dać świadectwo.

A poza tym, to się będę jednak pod nosem uśmiechał, bo cała ostatnia mobilizacja katotalibanu świadczy o tym, że im, jak tej żabie, zaczyna być w dupę gorąco.

I na koniec fun fact: OdNowa stoi między Wydziałem Teologii a Seminarium Duchownym. Między as in: do WT jest 20 metrów, do SD jakieś 70.

***

Może nie na temat, ale piękne i dobre.

środa, 24 sierpnia 2011
Rozmowa

- A wiesz, że te wszystkie dzieci to niechrzczone?

- Jak to? Dlaczego? Wiesz?

- Podobno ojciec taki pieprznięty.

czwartek, 21 lipca 2011
You know, for kids

Obiecywałem (sobie głównie), ale nic z tego nie wyszło. Towarzystwo nabiera rozpędu, żal byłoby ominąć takie cuda. Nie wiem, czy ktoś miał jeszcze wątpliwości, w którym wieku tkwią Panie i Panowie frondarze.

 

Po historie „Żołnierzy Wyklętych” coraz częściej sięgają również twórcy komiksów. Że jak? Komiksów? Czy to nie jest profanacja? Szarganie świętości komiksowym ujęciem? Przed takimi dylematami z pewnością nie raz stawali twórcy serii „Wilcze tropy” - Krzysztof Wyrzykowski i Sławomir Zajączkowski.

Co odpowiadają twórcy komiksów na tego typu zarzuty? Że ujęcie tematu, jakie proponują, nie jest dziecięce czy infantylne, na co mogłaby wskazywać forma komiksu, ale poważne, realistyczne. Pewnie długo można by się spierać, czy historie obrazkowe są właściwą formą popularyzacji pamięci o Rycerzach Niepodległej (czy innych wybitnych postaciach, jakich przecież nie brak na kartach historii Rzeczpospolitej Polskiej)

wtf?

Haha. Wcale nie. Pokazał faka i poleciał dalej.

A przy okazji, bardzo ładny infantylny komiks dla dzieci:


czwartek, 09 czerwca 2011
Rzyg

Moje zainteresowanie Otchłanią jest cykliczne. Fronda i inne pomniejsze stronki traktuję jako stałe źródło lolkontentu, odwiedzam codziennie, wrzucam w eresesy itd. Jest wiele radości.

Ale zawsze w końcu pojawia się tekst, który wywołuje we mnie taki wstręt, że czyszczę eresesy, kasuję zakładki i nie zaglądam przez następne kilka miesięcy.

No i właśnie przechodzę do tej fazy cyklu. Trzącha mnie na samą myśl o tym, co napisała MB. Cenię sobie własny spokój emocjonalny, więc nie czytałem całości, wystarczył mi teaser na głównej frondy. Rozważałem, czy może jednak przeczytać całość i nastąpnie upuścić nagromadzonego hejta, ale całe szczęście astragalizo i inz.mru zrobili to za mnie. Pięknie dziękuję, oszczędziliście mi całej masy wkurwu.

Różne rzeczy jestem w stanie zdzierżyć, ale pojebowie i pojebczynie piszący o przemocy seksualnej wywołują u mnie całkiem realny odruch wymiotny.

Marto Brzezińska, Aleksandrze Majewski, Anonimowi Łosiowie, droga redakcjo Frondy, z serca wam: SPIERDALAJCIE.

 
1 , 2 , 3